związki partnerskie

Związki partnerskie w Polsce są tematem dosyć kontrowersyjnym i powodującym liczne spory, niekiedy nawet wybuchy agresji u ich przeciwników.

Parę miesięcy temu w Polsce rozgorzała dyskusja o związkach partnerskich, była także głosowana ustawa o związkach partnerskich, jednak nie zdołała ona uzyskać wymaganego poparcia. W trakcie debaty w parlamencie związki partnerskie zostały sprowadzone tylko do jednej grupy osób- homoseksualistów.

Ustawa o związkach partnerskich w Polsce

Nie wzięto pod uwagę, że w przeważającej większości związki partnerskie tworzą mężczyzna i kobieta. Z własnego wyboru lub w wyniku jakichś przeszkód osoby te nie zawierają związku małżeńskiego, przez co nie przysługują im żadne prawa, nawet jedno nie może decydować w przypadku ciężkiej choroby o drugim, nie mówiąc już o dziedziczeniu po śmierci jednego partnera.

Tutaj niestety ujawniło się niestety zaślepienie naszych parlamentarzystów i zbytnie przywiązanie do kościoła katolickiego, który zabrania wspólnego życia nie małżonkom. Jednak posłowie powinni kierować się nie religią w swoich poczynaniach a dobrem ogółu. To nie jest żadna kontrowersyjna kwestia, więc moim zdaniem powinna być jak najszybciej uregulowana. To, że mężczyzna i kobieta nie chcą/ nie mogą zawrzeć małżeństwa nie może ich stawiać w gorszej sytuacji od tych, którzy w białej sukni i garniturze wypowiedzieli słowa przysięgi małżeńskiej.

W przeciwieństwie do par homoseksualnych z takich związków mogą być dzieci i często są, więc nie wiem czemu np. kobieta żyjąca 30 lat bez ślubu ze swoim partnerem i mająca z nim dzieci nie może się dowiedzieć o stan jego zdrowia, czy też po nim dziedziczyć.

Osobną kwestią są związki homoseksualne, które budzą ogromny sprzeciw środowisk głównie prawicowych. Sam mam trudności z akceptacją tego typu związków, nie chciałbym żeby mój syn był gejem, jednak państwo nie może ingerować w to kto kogo kocha. Jak dwie kobiety czy mężczyźni się kochają, to państwu nic do tego.

Byłbym skłonny poprzeć prawo do uzyskania informacji o zdrowiu partnera. Z racji tego, że pary homoseksualne nie mogą posiadać dzieci nie powinny mieć żadnych przywilejów podatkowych. Niektórzy powiedzą, że niektóre małżeństwa heteroseksualne też nie mogą mieć dzieci, jednak to tylko w wyniku jakichś chorób, a nie jak w przypadku par homoseksualnych w wyniku przeszkód naturalnych. Geje i lezbijki nigdy przecież w wyniku współżycia pomiędzy sobą nie będą mogli mieć dzieci.

Co wy o tym sądzicie? Poparlibyście praw do do związków partnerskich osób homoseksualnych?

Jeżeli podoba CI się artykuł podziel się nim z innymi i zostaw komentarz

6 komentarzy do “Związki partnerskie w Polsce czy legalizować?”

  • Artur pisze:

    Poparłbym nawet małżeństwa. Nie uważam, żeby były jakimś zagrożeniem dla „normalnych” rodzin, a Ci co uważają inaczej, w moim mniemaniu sami są niepewni swojej i/lub współmałżonka orientacji, a nieskazitelny papierek służy za symbol smyczy. Myślę też, że kościół wiele tu miesza, chociaż ma własną instytucję małżeństwa i nie powinni zajmować się sprawami kraju świeckiego, jakim teoretycznie jest Polska. Mamy jakieś 5% osób homoseksualnych w Polsce, średnia na świecie z osobami bi, to 10%. Bezdzietni z różnych powodów (niepłodność, bezpłodność, wybór), to od 20 do 30%, a jednak takie pary, czy raczej małżeństwa, mają wszelkie dogodności. Czemu je mają? Przychodzi mi do głowy tylko to, że daje im się szansę na przygotowanie się do roli rodziców, w końcu ci, którzy wybrali bezdzietność mogą jeszcze zmienić zdanie, niepłodni mogą próbować leczenia, bezpłodni mogą adoptować. Pary homoseksualne są płodne, ale nie w świetle homoseksualnego związku, ale są też pary hetero, które razem dzieci mieć nie mogą, chociaż w innej relacji jest to jak najbardziej możliwe, jednak nie rozdziela się ich, nie zmusza do posiadania dziecka, mogą wziąć ślub ze wszelkimi przywilejami. Druga sprawa, to to, że przywileje dają bezdzietnym możliwość zabezpieczenia sobie starości, odłożenia grosza na opiekę, bo dzieci się nimi nie zajmą. Pozostaje się zastanowić, czy homoseksualiści powinni móc adoptować dzieci. Moim zdaniem tak, ale tylko jeżeli przedszkola/szkoły będą na to gotowe, żeby dziecko nie wynosiło z domu np. homofobicznych poglądów. Ze związków homo dzieci nie ma, ale homo mają dzieci ze związków hetero. W 2006 roku było 57 tysięcy dzieci mających homo rodziców, większość ze wcześniejszych hetero związków lesbijek. Jest też teraz możliwa samotna adopcja, albo surogatki, w takim razie przy niedostosowanym prawie, te dzieci mają gorzej, w świetle prawa mają jednego rodzica, żyją w teoretycznie niestabilnej rodzinie, nie mają przywilejów tworzenia rodziny. W 2011 roku 55% rodzin miało model tata+mama. Czy pozostałe 45% są gorsze tylko dlatego, że to rodziny z jednym rodzicem, bez rodziców, ale z dziadkami/cioćmi/wujkami/pełnoletnim rodzeństwem, czy rodzicami jednej płci? Wszyscy przeciwko homo, mówią, że bronią rodziny, ale rodzina z definicji, to nie tylko mama+tata. Nawet w konstytucji nie jest napisane, że rodzina to mama+tata, jest, że małżeństwo, to kobieta i mężczyzna, jest za to napisane, że rodzina jest pod ochroną państwa. Niech powiedzą jasno, że chcą dodatkowych przywilejów dla swojego, ogólnego większościowego modelu, tak jak były jakiś czas temu marsze dla rodziny, na których zbierano podpisy pod obywatelską ustawą, żeby małżeństwa dostawały od państwa dodatkowe świadczenia za dzieci.

  • Artur pisze:

    Czemu usunąłeś mój komentarz?

    • admin pisze:

      Nie usunąłem:) Po prostu nie było mnie na necie i nie zaakceptowałem go 😉 Dzięki za cenny komentarz.

      • Artur pisze:

        Domyśliłem się po wysłaniu drugiego komentarza, wtedy pierwszy znów był widoczny.

        Jeszcze co do tematu.
        Projekt związków partnerskich autorstwa Artura Dunina nie poruszał takich kwestii jak adopcja, podatki i dziedziczenie renty/emerytury, za to nakładał obowiązki względem partnerów, ułatwiał aspekty dnia codziennego i zabezpieczał przyszłościowe incydenty, jak szpital, wspólny majątek, prawo do pochówku. Nowo powstająca propozycja PO, mówi o wspólnym pożyciu, nie związku i tak na prawdę nie zmienia nic. „Wspólne pożycie” ma być zawierane przed notariuszem, jak dotychczas to niektórzy robili, nie zmienia w żaden sposób obecnej sytuacji homosiów, a jedynie dla notariuszy wprowadza kompleksowy pakiet usług. Związki partnerskie byłyby dobre dla heteryków, którzy są ze sobą, ale z jakiś względów nie chcą małżeństw (dla młodych, dla rodziców w wyniku wpadki), które np. trudniej rozwiązać, oraz dla homosiów w okresie przejściowym przyzwyczajania społeczeństwa przed zrównaniem małżeństw. Pozostaje też kwestia tego, że już doszliśmy do momentu, w którym nie honorujemy związków partnerskich i/lub homo małżeństw zagranicznych, przez co problemy mogą mieć turyści, osoby chcące się tu osiedlić, albo chociażby jakiś czas temu nie za bardzo głośna sprawa tego, że małżonek Polaka nie mógł przekroczyć granicy, a przecież też nie zrównamy homo małżeństwa zagranicznego (jeszcze tym bardziej z dziećmi) ze związkami partnerskimi (o ile zostaną wprowadzone). Mamy problem kwestii wizerunkowej przed światem i niereagowania na toczące się zmiany społeczne, zostaniemy w końcu zbojkotowani nie tylko przez lobby lgbt, ale zwykłych ludzi, których poparcie mają (a w wielu krajach jest wysokie i dalej rośnie) i koncerny, które prowadzą również działalność w Polsce (jest cała lista firm wspierających równość homo i hetero) i nasza turystyka, której i tak nie potrafimy dobrze wspomóc, w końcu padnie. Spisy ludności pokazują, że Polacy już dawno odeszli od wielu stereotypów, modeli i dokonali przemian kulturowych, trzeba się zastanowić, czy to ludzie są w wielu aspektach życia ograniczeni, czy ogranicza nas prawo i zaściankowe myślenie o nas samych. Napisałeś, że nie chciałbyś mieć syna geja. Odpowiesz przed samym sobą i przede mną, dlaczego?

        • admin pisze:

          Nie sądzę, że mamy problem wizerunkowy, dlatego, że nie wprowadzamy małżeństw homoseksualnych czy związków partnerskich. Wszechobecny liberalizm obyczajowy nie podoba mi się i uważam małżeństwa homoseksualne za sprzeczne z naturą. Nie jest to normalne, że facet zakochuje się w facecie czy kobieta w kobiecie. Co by było, gdyby nagle wszyscy faceci przestali kochać kobiety a zaczęli kochać tylko mężczyzn? Nie zawsze postęp obyczajowy jest dobry, odnośnie tej kwestii uważam, że jest zły. Nie chciałbym mieć syna geja, gdyż wolałbym mieć takiego, który kocha kobietę, chciałbym mieć synową, wnuki, niż ”partnera mojego syna”.

  • Artur pisze:

    Widziałeś w naturze jakieś małżeństwa? Zwierzęta ich nie mają, w naturze występuje wiązanie się w pary, a instytucję/sakrament wprowadził człowiek i to jest nienaturalne. Homoseksualizm nienormalny? Występuje u ludzi i zwierząt, w niektórych gatunkach nawet w większości w stosunku do heteroseksualizmu, któreś małpy są całkowicie biseksualne, pingwiny tworzą związki i wysiadują kamienie, podmieniając im je na jajka, nie wykazują odmiennej opieki nad pisklętami. Nie wiemy po co naturze homoseksualizm, ale zwierzęta go nie odrzucają, a gatunki są przedłużane. Homofobia występuje tylko wśród ludzi. Mamy dziwny nawyk wyznaczania normalności, ale że najpierw trzeba coś odrzucić, to wyznacza się ją większością. Homoseksualizm był i to się nie zmienia, na przestrzeni lat był różnie akceptowany, a dziś jest normowany. Nie jest to choroba, a żadne badania nad orientacjami nie są jednoznaczne, żeby stwierdzić zaburzenie, czy wpływ jakichkolwiek czynników w ciąży/po porodzie, nie istnieje też żadna przynosząca efekty terapia zmieniająca orientację. Kiedyś homoseksualizm był uznawany za chorobę tylko przez to, że homoseksualiści częściej popadali w depresje, popełniali samobójstwa, bo wykluczało ich społeczeństwo. Byli chorzy przez stygmatyzację. Wszyscy ludzie nie będą homo, jakoś nigdy się tak nie stało i poziom na świecie jest podobny, a homoseksualizm nie oznacza braku instynktu rodzicielskiego, tak samo jak niepłodność i bezpłodność, szuka innej drogi do posiadania dziecka.

Skomentuj

CommentLuv badge