ofe

ofe

Ustawa o otwartych funduszach emerytalnych w ramach kontroli następczej została skierowana przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego.  

W tej sprawie zadziwiające jest stanowisko prezydenta, który chciał pokazać, że jest ”bezpartyjny” a faktycznie wyszła jego partyjna przeszłość. Najważniejsza okazała się lojalność w stosunku do swoich kolegów, niż dbanie o dobro obywateli. Nie skierował ustawy do TK przed jej podpisaniem, tylko ustawa weszła w życie, a on podniósł w skardze zupełnie bez znaczenia dla polaków przepisy.

Ustawa o otwartych funduszach emerytalnych oczywiście jest niezgodna z Konstytucją, zasadą zaufania obywateli do państwa i prawa, zasadą że umów należy dotrzymywać. Prezydent zakwestionował nic nieznaczące przepisy Konstytucji, które są bez znaczenia i zapewne TK uzna, że podnoszone w skardze zarzuty są niesłuszne i stwierdzi, że ustawa jest zgodna.

Ustawa o otwartych funduszach emerytalnych w Trybunale Konstytucyjnym

Prezydent w swoim wniosku pytał, czy zgodny z konstytucją jest zakaz reklamy OFE, dostęp do informacji, nakaz inwestowania znacznej części środków OFE w akcje. Czyli zarzuty nic nieznaczące dla obywateli. Nawet jeśli w tym zakresie TK uzna, że ustawa jest niezgodna z konstytucją, to zmiana tych przepisów i tak nie będzie miała żadnego znaczenia dla kluczowego rozstrzygnięcia, czyli zabrania pieniędzy polaków, niezgodność tych przepisów nic nie zmieni.

Wniosek prezydenta, a raczej podnoszone w nim przez prezydenta zarzuty zdziwiły samych sędziów TK, jednak oni nie mogą rozszerzyć zakresu badania wniosku, badają to co kwestionował prezydent. Prezydent chciał pokazać, że stoi na straży prawa, jednak to tylko PR. W swojej skardze nie podniósł najważniejszego postulatu. Czy środki będące własnością obywateli ( a w OFE były własnością obywateli) rząd może znacjonalizować. To tak,jakby z naszego konta bankowego rząd zabrał nam pieniądze i powiedział, że może kiedyś część uda Ci się odzyskać, w ratach, żenującej wysokości, a jak umrzesz to Twoja strata.

Ustawa o otwartych funduszach emerytalnych to żenujący bubel prawny, na szczęście politycy z Twojego Ruchu złożyli swoją skargę kasacyjną, w której podnosili przede wszystkim zarzut nacjonalizacji środków, jednak znając wcześniejsze co najmniej zaskakujące rozstrzygnięcia TK śmiem twierdzić, że ten jakże słuszny zarzut nie znajdzie posłuchu wśród sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Sam były prezes TK Jerzy Stępień dziwi się, że w skardze prezydenta nie wnioskowano o sprawdzenie sprawy najważniejszej, czyli przesunięcia środków z OFE do ZUS, jak sam stwierdził jest to doskonała robota prawnicza, czyli niby wniosek o zbadanie zgodności ustawy z Konstytucją jest, ale jest on bez żadnego znaczenia.

Zabranie pieniędzy z OFE do ZUS jest niczym innym jak kradzieżą w biały dzień. Pieniądze w ZUS są własnością publiczną, zwykłym podatkiem. Czyli ich płacenie samo w sobie… nie może być podstawą do roszczenia do państwa o wypłatę emerytury. Czyli można przez 40 lat płacić składki i nie dostać ani złotówki z emerytury, zgodnie z prawem, na podstawie obowiązujących przepisów lub wysokość otrzymywanej emerytury może wynieść 5,10,15 zł.

A pieniądze w OFE były własnością prywatną przede wszystkim z tego względu, że podlegały dziedziczeniu, więc podatkiem w odróżnieniu od środków w ZUS nie są. Mogą być inwestowane na giełdzie, więc nie są własnością publiczną, gdyż istnieje zakaz inwestowania środków publicznych w akcje.

Reforma OFE jest de facto początkiem końca tych instytucji. Nakaz inwestowania w OFE sprawi, że wiele osób może stracić wielkie pieniądze, nikt nie może przecież zagwarantować, że zakupione przez OFE akcje nie stracą na wartości 10,30 czy też 50 %. Oczywiście ryzyko jest niewielkie, ale jednak istnieje. Wiele osób właśnie z obawy o to przejdzie do ZUS i rządzący będą mogli powiedzieć ”patrzcie ZUS jest lepsze, bo tyle ludzi przeszło z OFE”, a wcześniej ZUS lepszy nie był tylko konstrukcja przepisów reformujących OFE sprawia, że znacznie została ograniczona konkurencyjność OFE w stosunku do ZUS. Czyli władza stworzyła sobie takie przepisy, by pozbyć się konkurencji.

Bardzo zastanawiające jest tutaj zachowanie prezesa TK, który pyta się premiera i innych organów, jaki będzie koszt stwierdzenia niezgodności ustawy z Konstytucją. A jakie to ma znaczenie? Przepisy albo są zgodne z Konstytucją albo nie są. Czy koszt ten będzie wynosił 100 mln, 500, czy 600 mld to nie ma to żadnego wpływu na zgodność z Konstytucją.

A jak się zachowa w tej sytuacji TK? Moim zdaniem stwierdzi, że niektóre podnoszone przez prezydenta zarzuty są niezgodne z Konstytucją, np. zakaz reklamy OFE, więc rząd litościwie wycofa te przepisy z ustawy, tylko że dla przeciętnego Kowalskiego ma to trzeciorzędne znaczenie.

Skarga Twojego Ruchu będzie sobie leżała w TK, który po latach stwierdzi, że nacjonalizacja środków z otwartych funduszy emerytalnych jest niezgodna z Konstytucją i odroczy utratę mocy obowiązywania przepisów na 18 miesięcy. Czyli sprawa rozstrzygnie się zapewne za kilka lat. Ale za to słupki w tuskowym budżecie będą się zgadzały. A że niezgodnie z rzeczywistością i prawem? A któż to będzie o tym pamiętał.

A co wy sądzicie o reformie ustawy o otwartych funduszach emerytalnych? Co wybraliście ZUS czy OFE?

Jeżeli podoba CI się artykuł podziel się nim z innymi i zostaw komentarz

Skomentuj

CommentLuv badge